Odp:Twarozek ze zsiadlego mleka

Home Forums Przepisy czytelników Szukam przepisu na…. Twarozek ze zsiadlego mleka Odp:Twarozek ze zsiadlego mleka

admin
Keymaster
Posted on 18 stycznia 2007 at 08:54

Do Anerite od Mariana:
Bardzo dziekuje w trud wlozony w tak szczegolowa odpowiedz i to tak szybka. Moja nie bedzie asz tak szybka bo sie przeziebilem i do niczego niemialem checi. Zgadzam sie ze od typu mleka zalezy ale wedlug mnie dotyczy bardziej smaku, A ja glownie pisalem o tym ze niespotkalem tu nikogo kto by sie pochwalil ale za to kazdy twierdzi ze (m.inn.) tubylcze mleko sie nie skwasi, nie zsiadnie, nie zrobi twarogu … Ja absolutnie nie moge dolaczyc do tych opinii skoro nie pokrywaja sie z moja opinia z mojego doswiadczenia. Kilkanascie to bylo razy i ani razu by sie nie zsiadlo. Z tym ze raz mi sie plesn wdala zaczym jusz po tym jak serwatka sie odlaczyla. To teraz naczynie wypazam, moze to w tym byla zecz. Nie dosc na tym. Otusz 3 razy chyba, obylo sie bez zaszczepiania. Poprostu po zakupach jedna z butelek zapomnialem w garazu wlozyc do dodatkowej lodowki i znalazlem ja jak serwatka poszla na dol w butelce. Raz nawet mleko sie skwasilo bedac w ….lodowce …. bo bylismy wszyscy dlugo zajeci i zapomnielismy o tym extra mleku na dole kupujac nastepne. Mleka dostaje czesto, za darmo, ruzne – zalezy co im zostaje. To co ja robilem przewaznie to zlewalem razem co tylko znalazlem. ~~~~~~~~~~~~~ No ale teraz po Pani liscie przyjze sie dokladnie i upewnie i nie bede je mieszal to moze bardziej zrozumie w czym jest zecz. No i z tego co Pani pisze i z tego ze mnie wychodzi to dochodze do wniosku ze np Amerykanskie mleka i Austriackie nie sa pasteryzowane na tyle by zniszczyc bakterie. Tu teraz zglupialem ale dzieki za te wszystkie informacje to sie baczniej temu przyjze bo ja sery bardzo lubie pod jakakolwiek postacia. I bolalo mnie ze co jak co ale twarogu nieumialem zrobic w sposob by kazdy go lubial. Po drugie to pomimo ze biedy zadnej niemam to genetycznie tak rodzice mnie zaszczepili ze nie znosze marnotrawstwa i jesli mi naznosza mleka i wiem ze nie da rady go wypic to mi zaraz te zachcianki seropodobne wyplywaja. ~~~~~~~~~~~~~~~ Zgadzam sie ze klimat i warunki zaleza duzo. W Polsce np mielismy spora dzialke i np te same ziemniaki smakowaly mamie inaczej jesli byly posadzone na innych koncach dzialki. Pomimo, nie widze w tym za duzo logiki ze tylko polskie wazywa i owoce sa smaczne i nadaja sie na to czy tamto a na Zachodzie tak czy siak bo np tylko w samych Stanach jest kilkanascie stref klimatycznych, po tym ida klasy i gatunek gleb i wiele innych zeczy wiec uogulnianie i porownanie czegos miedzy krajowe a zagraniczne jest dla mnie zbyt prostackie by mnie takie polonijne biadolenia przekonaly. Gdy kilkanascie lat temu objezdzalem winnice w Napa Valley to gdy wyjasniali uprawe winogron to myslalem ze to ja na wykladach uniwersyteckich jestem. Oni to maja wykalkulowane w stylu wydawaloby sie nie mozliwym do dalszego udoskonalenia. M.inn. pamietam np. jak mowili ze do tego a tego wina idzie w czesci taki a taki winogron ktury sadza po tylko tej stronej doliny bo po tamtej to te i te wymagania osiagna winogrona jusz inne kture zuzyja na te czy tamte wina. No to co to jakie to porownanie Polski z USA, skoro doslownie o miedza sa ruznice? Poza tym w niekturych czesciach, samych tylko USA, niema sniegu a w innych jest on caly rok. Wiec nigdy nie lubialem takich uszczypliwych porownan. Duzo ludzi tanim kosztem chce sie popisac wiedza, majac ja bardzo malutko lub prawie wcale. Nie pisze o Pani a o ludziacg kturych znam latami ~~~~~~~~~~~~~Co do tych innych wszystkich zeczy co inaczej smakuje to czsciowo przyznam racje z powodu kture jusz opisalem. Ale tak naprawde to asz tak nie przesadzajmy. Zaczym pierwszy raz pojechalem na Floryde to sie nasluchalem opowiesci ze te pomarancze na Florydzkich czy Kalifornijskich uprawach a kupione jusz w innych stanach w sklepach to niebo a ziemia, nie da sie porownac. Potem bylem na FL., jusz wiele razy i ja tam ruznicy nie widze. No prosze mnie jusz nie prostowac bo czasem kupi sie dwa i beda inaczej smakowac, wiec nie wydziwiajmy. Jesli jest ruznica to chyba trzeba byc smakoszem bo dla mnie byla nie zauwazalna. Teraz mam kilka znajomych to i przywioza ze swjej posiadlosci i jesli im powiem ze ich duzo smaczniejsze to raczej dlatego bo tego oczekuja. Wiec widze jak ludzie wyolbzymiaja zeczy, czesto raczej po to by sie pochwalic ze sie tam bylo. Tak mysle choc biore pod uwage ze smakowo moge nie byc asz tak uczulony jak np Pani ~~~~~~~~~~~~~~~~Nastepna zecz to wiadomo ze wiekszosc na emigracji ma duzo lepiej anizeli w Polsce. Wiec nie jest zadna tajemnica ze np ser inaczej bedzie mi smakowal gdy go jadlem najwyzej raz na tydzien a inaczej gdy go ziadam codziennie majac w lodowkach do wyboru wszelakie gatunki i rodzaje. ~~~~~~~~~~~~Moja zona kilkanascie razy na rok opowiadala ze jak pojedzie do Polski to odrazu sobie zrobi swieze mlode ziemniaczki z zsiadlym mlekiem z prawdziwego mleka. Byla, jadla i przyjechala.No a teraz jej sie zapytaj to kazdemu teraz mowi ze to sie tylko tak ZDAWALO. A slyszalem tesz innych ludzi to nawet mysla teraz odwrotnie. Szwagier mi mowil jak tam jadl golonke, no i kilka innych "spazonych" opinii. ~~~~~~~~~~~~~~Jest tu chyba tesz sprawa trendu. I tak Polonusy przescigaja sie w tym ze wszystkie wazywa, owoce, jedzenia – sa dobre tylko w Polsce. Natomiast idz na kazdy jeden Polonijny dancing to tu znowu niewazne ze jakis polski alkochol zdobyl najlepsze nagrody i jest gatunkowo najlepszy w swej klasie. U Polonusow na stolach w zadnym miejscu i nigdzie na zadnym stole nie zauwazysz polskiej wodki czy nawet piwa. Wszystko dziadostwo i jusz. Taka sie slyszy od nich opinie. Ja lubie eksperymenty z ludzmi robic dla ubawu. Raz robilismy przyjecie ale napierw upewnilem sie jakiego piwa jeszcze nie pili i takie wlasnie kupilem. I kupilem chyba 3 gatunki polskiego. Okazalo sie ze za polskie sie wzieli jak braklo innych. Jak jusz przy trendach to jeszcze jedno: gdy przyjechalem tutaj na stolach nie bylo nic widac tylko kanadyjskie V.O. Mnie zeszlo 2 miesiace by sie to nauczyc pic. Ale stwierdzilem ze jak sie idzie miedzy wrony to trzeba krakac jak i ony. Wiec pilem VO by nie urazic "wysokiej klasy ekspertow chowu domowego". Dzis VO i prawie wszystko lubie. Po jakims czasie, byc moze ktos tam, byl dobrym aktorem, chlal nic tylko Johnnie Walker lub inne tam Scotch Whisky no i VO dostalo w leb jak reka ucial. By byc w trendzie i udawac ze sie zna na sztuce to ludziska jak reka ucial zaprzestali pic VO. No ale trendy maja swoja zywotnosc. Wiec po ilus tam latach i Walker’owi leb ukrecono Nastala moda na wodke. I teraz gdzie tylko pujde to widze jak wodka przebila wszystkie inne alkochole.~~~~~~~~~~~~~~Czy tak wiec naprawde mozna polegac na ludzkiej opinii smakowej? Czy to raczej takie cwaniacjkie udawanie ze sie naczyms zna, wsrod niekturych ludzi. no a teraz porownajmy smak u innych nacji, Dopiero bylem na balandze u Wlochow. Oni pija tylko wino. Jak zesmy flache wodki kazali sobie przyniesc to calym stolikiem bylismy atrakcja wieczoru. No i pytam gdzie tu jest ekspertyza??? Co z tym znawstwem i wszystkowiedza??? Czy to nie sila przyzwyczajenia mowi za siebie?!!! ~~~~~~~~~~~ Wez np Chinczykowi powiedz ze od dzisiaj bedziesz jadl tylko polskie i zobaczysz czy sie zamieni. Na pewno nie!!!!! Przykladac mozna by w tysiace. No wiec co jest? Polski ogorek kiszony to w wielu krajach "ZGNILIZNA" i Polska musiala sie mocno na gimnastykowac by to nastawienie w Unii Europejskiej zmienic chociasz czesciowo bo ich nawet na rynek nie chcieli puscioc. I nie wiem do konca jak to sie skonczylo. Slimak dla Francuza to wspanialosc, dla Polaka obzydliwosc, no to czemu ich teraz ije?~~~~~~~~~~~Co do smaku to tak jak chyba kazdy inny przymiotnik, jest to poprostu okreslenie wzgledne. Co dla jednego jest smaczne, piekne, duze, pachnace itp itd to dla drugiego jest niesmaczne, bzydkie, male, smierdzace, itd. Z takim Porto-Rico’nem pracowalem to by te ich Bakala zarl codziennie tak szalal za tym a ja z takimi z innej narodowosci wychodzilismy gdzies jak on to jadl bo tak smierdzialo. Wiec jak to jest z tym "bez smaku" co piszesz? A powruce jeszcze do tych smakow z niedozywienia. Czy zauwazylas ze np 1-sza lyzka zupy 3 razy bardziej smakuje anizeli ostatnia ktura zjadlas tylko dlatego bo Ci bylo szkoda wyzucic? No i jeszcze apropo ze tu nic nie smaczne to ja akurat niemam z tym zadnych problemow. Wszystko mi smakuje i gdybym sie od czasu do czasu nie sprzeklinal i ciagle nie ograniczal to bylbym najciezszym czlowiekiem na swiecie jusz dawno. No ale ja za granica mieszkam dwa razy dluzej jak w Polsce. Wiec moze za malo bym sie przyzwyczail do polskiego jedzenia na tyle by sadzic o zagranicznym jako bez smaku itp. ~~~~~~~~~Mysle ze na smak wplywaly tesz warunki w jakims kto zyl. Jesli ktos mial malo urozmaicona kuchnie, jadl od tej samej kucharki, z plonow z tego samego pola itp to sie mogl uzaleznic od takiego czy innego jedzenia. Ja natomiast od dziecinstwa jadlem ciagle od kogos innego. Potem pracowalem po calej Polsce a potem zagranica i ciagle zmiany i te ruzne kuchnie miedzynarodowe, wiec nie bylo szans abym sie uzaleznil od jakiegos smaku. Jesli cos nie lubie to nie lubie i koniec. Moze mi ktos rok czasu tlumaczyc ze flaki to tylko polskie a slimaki to tylko francuzkie, to to niema zadnego znaczenia bo mi wnetrznosci wywraca na sam ich widok. Wiec genetyka to jest chyba tesz bez znaczenia jak i przyzwyczajenia bo skad pochodze nigdzie nie widzialem nawet, by sie to jadlo. Wiec prawda jest taka ze jesli szwagierka mi dzwoni: przyjedz ugotowalam cos, pycha to wiem ze narazie jest to tylko jej opinja a czy moja to sie przekonam jak sam spruboje. Wiec mowienie za wszystkich, chocby nawet w dobrej intencji, ze cos jest smaczne, piekne, super itd jest poprostu ignorancja innych opinii ktura jest tylko opinia i nie musi oznaczac prawdy bo prawdy – wedlog Gorali sa asz 3, Swiento prowda, Tyz prowda i Gowno prowda. ~~~~~~~~~~~~~~~Twarozek i Twarog, no wlasnie, Twarozek, tego jeszcze zrobic nie prubowalem wiec chyba bedzie lepiej i szybciej gdy poszukam u innych w doswiadczeniach. ~~~~~~~~~~~~~~ Pisze Pani by "odciekniety ser zawinac ciasno w plucienko, na ktorym odciekal …". Moja mama miala poszyte woreczki gdzie poprostu wlewala te zciete mleko i wkladala do specjalnej prasy ktura tata zrobil. Na to szly ciezarki, najpierw lzejsze a potem ciezsze, Serki jej wychodzily w sam raz i zgrabne. Natomiast owiiajac ja w szmatke to mysle ze wychodza Pani serki z glebokimi wgniecieniami ~~~~~~~~~~ Oj, to jusz naprawde nie wiem gdzie Pani mieszka ze pisze Pani ze na Zachodzie nigdzie nie uswiadczysz twarogu. O rany Boskie!!!, przeciesz tu kazda kobieta go ma a jesli znalezc go nie moze to chyba tylko dlatego ze przyjezdna, po angielsku nie kumata no i sklepy sa ogromne to i latwo cos przeoczyc chocbys i pare razy sklep obszedl. Nietylko ze sa ale w ruznych postacia i innych firm nawet w tym samym sklepie. Oczywiscie ze wszedzie go moze nie byc jak to Pani mowi: na Zachodzie no bo Polacy, Ukraincy itd nie wszedzie sa a np Indianin, Chinczyk, Kreol czy inny , (bo niema kraju na swiecie ktory by nie mial swoich tu ludzi) tyle bedzie zainteresowany seropodobnymi przetworami co ja lydkami z zab. A jesli jednak w Pani rejonie jest wystarczajaco ludzi co lubia sery, twarogi, twarozki itp, tzn Manager danej sieci danego sklepu albo ludzie ci, mieszkajacy w poblizu nie sa zbyt bystrzy bo wszyscy by taki a taki towar sie tam znalazl. Przeciesz wystarczy albo napisac np do polskiej wytworni i podac im adres interesujacego nas sklepu, by wyslali oferte albo isc do Menagera by o taki produkt sie postaral, dla ulatwienia podajac mu adres odpowiedniej, np polskiej firmy. Zamowi malo ilosc a jesli znajda sie chetni kupojacy to niech Pani o reszte glowa nie boli, oni na tyle sa obrotni ze jusz o wieksze, wystarczajace iloscii sami zadbaja. Tu nie jest komunizm, no ale czasem warto samemu popchnac sprawe bo nazekaniami miedzy soba zajdziemy w slepa uliczke. A jakby nie szlo Menagera przekonac to trzeba z biura spisu ludnosci wyciagnac odpowiedni papier ze tylu a tylu ser lubiacy ludzi mieszka w poblizu i takie cos wyslac ze nawet niepotrzeba chodzic. Moj kolega mieszka na PortoRico-wie wiec po polskie gazety musial niewygodnie codziennie zbaczac a poniewaz byl niekumaty to mu sam zalatwilem i jeszcze mi Huindus podal reke i teraz Hindus zadowolony i kolega tesz, bo najgozej bylo w zimie. Nawet i w kapitalizmie samo nie zawsze przyjdzie wiec trzeba tylkiem ruszyc. ~~~~~~~~~~Pisze Pani o jablkach i ich smaku. Nie przepadam za nimi nigdzie, ijem bardziej dla zdrowia a poniewasz tu owocow z calego swiata i jest co wybierac to jablka ijem czasami, w pobliskich sklepach jest ich kilkanascie odmian wlacznie ze slabo do jablka podobnego z Chin. Zona szaleje za takimi zielonymi, twarde, wielkie, kwaskowate ja zdecydowanie wole mieksze i jak najslodsze i takie maja. Duzo czy jest czy niema w kapitalizmie zalezy od pokupu. Jesli cos nie idzie no to jasne ze wczesniej czy puznies zaprzestanie sie go sprowadzania. Nastepna sprawa jest cena. Bo sam gdybym mial sklep to nie sprowadze jakiegos towaru od kogos kto zada przesadnej za to sumy, bo sie nie kalkuluje wiec z tego powodu czegos moze niebyc. Trzeba tesz troche logicznie myslec. I tak np jesli w samych Niemczech produkoje sie 280 gatunkow piwa no to cudow niema i Niemcy sa zadowoleni ze ich sprzedaja tu tylko kilkanascie gatunkow. Na swiecie jest tak ogromna konkurencja, szczegolnie tu w Stanach na kture kazde Panstwo sie najbardziej nastawia ze jest niemozliwoscia kupic to co sie umysli. Dlatego jak wspomnialem, konsumer moze znacznie tu pomoc by to co lubi mogl kupic. ~~~~~~Teraz co Pani pisze: "kapuste trzeba kupowac z importu" to wcale nie znaczy ze tubylcy danego towaru nie produkoja. Moze poprostu znaczyc ze obcokrajowcow w danym rejonie jest duzo i zagraniczne i miejscowe towary w tym rejonie nie maja pokupu, Ja zjezdzilem troche swiatu to widze jak to jest, Tu jest duzo Polakow to i sa rozmaite polskie piwa, wodki, ciastka, konserwy, itd. Pojedziesz dalej niema absolutnie nic polskiego bo i tam prawie niema Polakow wiec porownywanie z miejscem gdzie Pani mieszka z calym "Zachodem" jest naduzyte. ~~~~~~~~~ Pisze pani ze jest bardzo duza ruznica miedzy tym co na zachodzie a Polska. No jest, jest, na ten temat jusz troche napisalem. Ale moze pomowmy o bardzo duzej ruznicy np w polskich syropach co tu sprzedaja. Ja nawet butelki nie musze otwierac i wiem ktury jest wyraznie lepszy. Prosze Pani, kazda firma ma swoja recepte na ktura w dzisiejszych czasach ma wplyw wiele czynnikow. Sam bylem na stanowisku w swych zakladach to cos moge powiedziec na ten temat. Kazda firma glowkoje po swojemu. No i jesli jusz cos jest tak naprawde konieczne i nie mozna kupic to tesz rozumiem ale i rozumiem czym sie kieruje rynek, poprostu trzeba sie przestawic. Prosze Pani, Pigmej nic nie ije z tego co Polak i zyje i zadowolony moze bardziej od nas wszystkich co sie zywimy ale najczesciej stresem. ~~~~~~~~~~~ Co do innych zeczy to tylko chyba szczawu nie widzialem choc wiem ze jest bo zona pare razy zupe gotowala a tak to wszystko co Pani wspomina to tu niema problemu dostac. A moze powinna sie Pani przeniesc w skupisko polonijne a nie dryfowac samemu wsrod tubylcow?
~~~~~~~~~Nie pisze tu cos by Pania obrazic. Bo tak naprawde to gdyby Pani byla w zasiegu reki to jeszcze bym buziaka dal za wiele tu zeczy co Pani napisala a mi sie przydadza bo co do serowych spraw to nadal raczkuje zawalony rozmaitymi innymi obowiazkami. I chyba nie tylko ja Pani dziekuje za informacje. Poszedlem w swiat bedac dzieckiem. Od rodzicow nie zdazylem wylapac wiele wskazowek co zaluje no ale tak to bywa. Dziekuje no i przepraszam za bledy ktorych coraz wiecej robie. Pozdrawiam. Marian :kiss: :S

Register Lost Password
Username
Password
Confirm Password
Email
Username or email