Odp:Twarozek ze zsiadlego mleka

Home Forums Przepisy czytelników Szukam przepisu na…. Twarozek ze zsiadlego mleka Odp:Twarozek ze zsiadlego mleka

Anerite
Participant
Posted on 19 stycznia 2007 at 07:51

Szanowny panie Marianie: dziekuje bardzo za tak obszerna odpowiedz. Nie mam zamiaru niczego prostowac, tylko po prostu wyjasnie kilka spraw, a wiec po kolei.
Nie mam pewnosci, ale zdaje mi sie, ze te resztki mleka, co pan dostaje, to chyba nie ze sklepu, wiec prawdopodobnie niepasteryzowane, dlatego nie ma problemy z kwaszeniem. A jesli sie nawet pomiesza z pasteryzowanym, to chyba tez sie ukwasi. Mieszanie mleka od roznych krow mysle, ze nie szkodzi, przeciez mleczarnia kupuje mleko od wielu rolnikow i miesza razem. Roznica w smaku mleka zalezy od tego, czym karmia krowy. Co innego pasza naturalna, a co innego "przemyslowa" czy jak to nazwac, tylko co innego jak ktos ma w gospodarstwie kilka krow, a ktos prowadzi ferme i ma setki krow i nie da sie tak samo karmic, tak samo z kurczakami i trzoda. Procent zawartosci tluszczu w mleku wlasnie od tego zalezy, ale jesli tluszcz jest odciagniety i dostaje pan chude mleko, to dlatego daje kwasny ser. Moze pan spokojnie dalej zlewac mleko. Co do stopnia pasteryzacji w stanach to moze nie wszedzie jest zbyt wysoka (co do Austrii nie wiem), dlatego zaszczepienie mleka da rezultat. Natomiast jedna Polka, mieszkajaca w Nowej Zelandii (kraj slynacy z duzej ilosci krow i dobrego mleka) nie mogla mleka ukwasic i pytala (na innym forum) o porady. Podalam jej swoj sposob, ale tez nie wyszlo. Jedyna rada, to zaznajomic sie z jakims gospodarzem i kupowac od niego swieze mleko, tak wiec to kwesta "przerobu" mleka. W Polsce kupowalam mleko prosto od gospodyni, pelnotluste, 4% i byla pyszna smietana z niego i mleko znakowicie sie kwasilo
Natomiast mnie sie znakomicie udaje twarog z tlustej, gestej maslanki i na koniec dodaje kubek smietany, co juz pisalam, otrzymujac pyszny deserowy twarog swietny na sernik.
Sprawa warzyw. Nie tylko klimat i rodzaj gleby wplywa na smak warzyw i ziemniakow, ale tez gatunek. W Polsce sa rozne gatunki ziemniakow, sa inne i wiele smacznjejsze napewno. Nie tylko chodzi o smak, sa po prostu inne. Kedy w Polsce ziemniaki trzeba gotowac 30-40 min. tutejsze sa gotowe w 15 min. i trzeba pilnowac, zeby sie nie rozlecialy. Do zupy wkladam pokrojone w kostke pod koniec na 5 min., inaczej sie rozciapia, a ja lubie ziemniaki jedrne.
Procz tego nie nadaja sie do odsmazania, jak postoja, bo dostaja wstretnego smaku. Jedynie tluczone z maslem zachowuja smak.
Co do innych warzyw, to np. marchewka, selery, pory, buraki, kalafiory, brokuly sa takie same w smaku, choc np. selery sa kilka razy wieksze. Pietruszka korzeniowa tez, ale teraz nie mozna dostac, sprzedaja tylko natke. Bo wlasnie maiala maly popyt. Amerykanie kupuja tylko pasternak, podobny do pietruszki, wiec teraz nie mozna jej dostac. Cebula jest inna, bardziej lagodna, ale dobra do salatek, natomiast ostrzejszej cebuli prawie nie ma, a szkoda. Czosnek nie tak ostry, choc smak taki sam, ale nie trzyma "zapachu". Inna odmiana. Kapusta to juz calkiem cos innego. Wprawdzie w smaku b. podobna, ale szybko sie rozlatuje i trudno z niej ugotowac bigos, bo dluzszym gotowaniu robi ciape (mowie o dodatku swiezej kapusty do kiszonej w bigosie), za to szybciej sie robia golabki, bo szybko miekkie, a ja robie pyszne. To inny gatunek, niz w Polsce. Nie kupi sie cwiklowych burakow do kiszenia barszczu, tylko mlode, a one sie nie ukisza, tylko zepsuja. Probowalam. Co do wina, to zupelnie cos innego i tu ma pan racje, ale jarzyny i owoce to nie to samo. Ja tak jak pana zona lubie wylacznie te zielone kwasne jablka "Granny Smith", tylko te maja smak, slodkich nie lubie, bo tutejsze dla mnie sa bez smaku, a w Polsce slodkie jablka sa inne, pachnace i pyszne w smaku. Lubie papierowki, tu nie maja. Sprowadzaja jablka z innych krajow, ale zadne sie nie umywaja do polskich, to wg. mojego smaku.
Naturalnie smaku sie nie dyskutuje, bo nie wszystkim to samo i tak samo smakuje. Co do pomaranczy, to napewno chodzi o inne gatunki i na samej Florydzie moze byc kilka innych, takze z Californi. Ale inaczej bedzie smakowac pomarancza dojrzala na drzewie, a inaczej zrywana niedorzala i dochodzi w skladach. Tak niestety robia, bo dojrzaly owoc szybciej sie psuje, a handel nie chce tracic. Tuz kolo mnie sasiadka ma drzewo pomaranczowe na podworku i smak jej pomaranczy jest bardzo inny od tych ze sklepu, bo jadlam je dojrzale prosto s drzewa, gatunek tez moze inny i nie sa pryskane, bo gatunkow pomaranczy w stanach jest wiecej niz jablek. To samo bylo z cytrynami i grapefruitami. Te domowe calkiem inne w smaku.
Co do serow/twarogow w sklepach, to prawda, ze jest ich zatrzesienie, ale zaden nie jest nawet kwaskowaty, przewanie sa slonawe i nie nadaja sie do wypiekow. T.zw. ser farmerski jest wszedzie, wyglada dokladnie jak polski twarog, ale kompletnie bez zadnego smaku.
Nie wiem czemu zona mowi, ze jej sie tak zdawalo, moze sie przyzwyczaila do tego co tu je, ale nawet pan musi przyznac, ze mlodych ziemniakow tu sie nie uswiadczy. Niby sa jakies "mlode" zolte i czerwone, ale nie nadaja sie do tego, aby zjesc je z maslem i koperkiem, jak w Polsce, nie maja smaku. Popijac mozna maslanka, mozna trafic dobra, choc dosyc droga. O mleku juz bylo.
Nie prawda, ze jedzenie dobre tylko w Polsce, to by bylo uogolnienie, ale prawda, ze skladniki w wielu przypadkach sa inne i to stanowi o smaku potrawy no i jak kto umie gotowac. Kazdy kraj ma swoja kuchnie i kazdy je, co lubi. Co do upodobania wodki wsrod Polakow to tak samo jak upodobanie wina u Wlochow, Francuzow, Hiszpanow itd. Ja wole dobre wino, ale wodka tez nie zla. Wodek jest wszedzie pelno. Polska jest, choc trudniej dostac, ale sa ruskie, szwedzkie i inne i ludzie sporo kupuja. Natomiast ogolnie nie ma spirytusu, po to trzeba jechac do niemieckiej kolonii, bo Amerykanie nie wiedza jak i do czego to stosowac.
Nie wiem, gdzie pan slyszal, ze ogorki kiszone, to zgnilizna. Sa powszechnie w kazdym markecie i to kilku roznych firm, obok ogorkow marynowanych, i jest zawsze kiszona kapusta. Moze jakas firma amerykanska tez kisi kapuste, ale to nie to, co europejska. Tu glownie jest niemiecka i naprawde dobra. Kiedys sprobowalam kapusty z N.Y. i byla kiepska w smaku, niestety, wiecej nie kupie.
Panie Marianie, tylko ten, co mieszkal cale zycie na wsi w jednym miesjcu mogl miec jednostajna kuchnie. Prawie kazdy jadl w roznych czesciach Polski czy swiata, a smak potraw zalezal od rodzaju produktow i umiejetnosci kucharzy. Widzi pan, flaczki, czernina, mozdzek, podroby sa b. lubiane i powszechnie jedzone w Polsce. Tak samo z udkami zabimi i slimakami. Coraz wiecej Polakow je i handel sprowadza z zagranicy, ale to kwesta gustu. Ja np. nie jadlam flakow ani czerniny, ale rozumiem, ze ktos lubi, a w Polsce duzo ludzi za tym przepada, bo to staropolskie narodowe potrawy.
A twarog pana matka robila dokladnie tak jak ja. Wprawdzie nie szylam woreczkow, ale te p. mamy to byly napewno plocienne, a ja zawijam twarog w plocienna serwete i obciazam na noc. Wprawdzie nie mam praski, ale obciazem butla z galonem wody. Po 24 godz. twarog jest jak nalezy, a ze nie ma takiego ksztaltu, jak w woreczku, to nie ma znaczenia. Ja odcisniety twarog wkladam potem do odpowiedniego plastikowego pojemnika i jak robie pierogi, czy sernik, to nie ma znaczenia w czym byl odcisniety i jakiego ksztaltu. Twarog nie ma zadnych wglebien, bo jest ksztaltowany scisle w kule, a potem i tak upchany w pojemniku. Prosz pana, ja mieszkam blisko polkiego sklepu – delikatesow, gdzie ponad 90% towaru jest sprowadzana bezposrednio z Polski. Sa tam zupy, przetwory, grzyby marynowane i suszone, rozne soki, drzemy, slodycze, kapusta kiszona, ogorki marynowane i kiszone i wiele innyc produktow. Jest tez toche niemieckich, bulgarskich i innych, ale kapuste kiszona i ogorki kupuje niemieckie w markecie. Dlaczego? Bo o wiele tansze, a jakoscia nie ustepuja polskim. Niemcy sa specjalistami w kiszeniu kapusty i ogorkow, bo tez ich narodowe potawy, choc nie ma w kapuscie kminku ani wiorkow marchewki, te dodaje sobie sama.
Na to, aby prosic managera, zeby cos sprowadzil, czego niema, sama dawno wpadlam, ale nie kupia tego, co nie ma wiekszego zbyty, bo busines jest busines. Pietruszka w korzeniu kiedys byla i to w kilku marketach w poblizu, teraz nie ma i manager mowi, ze nie moze zamowic, bo rolnicy nie maja.
Co do piwa, to jest tu pelno roznych gatunkow, czy maja polskie? Nie wiem jak w marketach, bo ja nie pije, ale widzialam w polskich delikatesach jak i wodki i wina polskie i sasiednich krajow, tyle ze b. drogie. Polakow jest tu sporo, choc nie tylu co w Chicago, ale nie zawsze pmaga ruszanie glowa, choc sie staram, bo po prostu sklep ma swoje uklady. O, dobry przyklad. Kiedys wszedzie byla pelnotlusta, pyszna maslanka, teraz tylko chuda, nie uswiadczy sie pelnotlustej, bo jest jakas manja pod wzgledem tluszczu. Smalcu prawie nigdzie nie ma, najwyzej kilka kostek i to kupuja tylko Meksykanie no i ja.
Sloniny surowej ani wedzonej (nie boczek) nie ma wcale. Mozna tylko kupic w malych prywatnych sklepach meksykanskich, gdzies daleko. To jest logika, sloniny nie ma, ale b. tlusty boczek jest, gdzie prawie nie ma miesa, co to za roznica? Ja moge zamowic w polskim sklepie prywatnie, to mi zrobia, bo oni takze robia na miescu poskie wedliny wszelkiego rodzaju i szynke, b. dobra. Amerykanskich wedlin wogole nie jadam, bo nie ma porownania (przepraszam, moj gust) ani amerykanskiego chleba. Chleb kupuje, no gdzie? Bingo! W polskim sklepie, bo jest kilka piekarni, ktore pieka chleby w europejskim stylu, tylko na potrzeby polskich i niemieckich delikatesow i tylko takie jadam. W markecie nie ma. Bedac wiele lat tu, nie moglam sie za nic przyzwyczaic do amerykanskiego chleba, ale z bulkami jest gorzej, nie robia nigdzie takich jak w Posce, tylko takie mieciutkie, co mi wcale nie smakuja.
Co do cen, to tu sie pan raczej nie orientuje, przepraszam, ale mowie na podstawie wiadomosci podanych oficjalnie w TV. Rolnicy sprzedaja swoje plony marketom, a te placa im doslownie centy. A potem podaja ceny jakie chca i caly dochod dla nich. To niestety prawda i taka jest polityka handlu. Ceny warzyw sa wysokie i ciagle rosna, bo ludzie musza cos jesc i musza kupowac i o to chodzi. A jeszcze kurczaki, chodowane przemyslowo naprawde nie sa bardzo smaczne, a jajka "duze" wygladaja jak polskie male, bo sa podbierane od mloduch kur, ktore potem one ida na mieso. Wiekszych kur tu nie ma, a co dopiero mowic o dobrych kurach na rosol. Nie ma i juz. A propos rosulu, dobre kilka late temu obliczylam, ze taki rosol, jak ja robie – garnek kosztowal mnie ponad $20, z czego kurzak byl najtanszy. Kurczak na przecenie kosztowal troszke ponad $2, reszta to koszt jarzyn. Tu kuchni jarska, czyli bezmiesna jest o wiele drozsza, niz z miesem.Taniej jest w sklepach etnicznych, czyli meksykanskich, hinduskich, zydowskich, rosyjskich, ale wszystkie daleko, nie zawsze sie oplaca tam jechac. Co do syropow to sa i Polskie i z dawnej Jugoslawii i z innych krajow, tylko brac i wybierac i pyszne, ale raczej nie w marketach. Tam tylko takie do alkoholi, raczej niezbyt dobre. Natomiast mozna tu dostac swieze drozdze, a to rzadkosc, bo wszedzie sa suszone. Jak wspomnialam tu jest sporo Polakow, ale jak oni sobie radza z brakami, nie wiem.
Rozumiem, ze nie ma pan zamiaru mnie obrazac, ale jest sporo racji w tym, co mowia Polacy mieszkajacy w innych krajach. Oni czesto na roznych forach kulinarnych pytaja jak zrobic to czy tamto, zeby odpowiednio smakowalo jak w Polsce. Tak jak my lubimy swoja kuchnie, tak samo inni ludzie i nie ma sie co dziwic, choc kto z obcokrajowcow sprobowal dobrze zrobione prawdziwie polskie potrawy to b. chwalil i jadl az mu sie uszy trzesly. Czestowalam Amerykanow, to wiem.
Ja wszystko pisze na podstawie moich wlasnych doswiadczen i gustow, a nie powtarzam po nikim. Owszem chodze czasem do innych restauracji, nie do polskiej, choc blisko, bo tam b. drogo i malo daja. Nie jem duzo, ale ceny tam dla mnie to jest obryp. Natomiast najczesciej chodze do hinduskiej rest. gdzie ceny sa b. przystepne i w godzinach bufetu jest conajmniej 10 dan do wyboru, salaty i desery i kazdy moze zjesc za jedna cena co chce i ile chce, a jedzenie przepyszne zarowno z miesem jak i bez. Czystosc nieskazitelna.
Nie wiem, gdzie pan mieszka, ale Polacy sa chyba w kazdym stanie, z tym, ze raczej w kazdym jest inaczej. W Chicago jest cala polska dzielnica z polskimi sklepami, wyrobami zywnosciowymi, bo tam ok. czy ponad 7 milionow Polakow. W innych stanach jest roznie i w ziazku z tym rozne zaopatrzenie. To na tyle i pozdrawiam, Anerite.

Register Lost Password
Username
Password
Confirm Password
Email
Username or email